PRomocyjne podsumowanie roku

6 12 2009

Początek grudnia to czas w którym już prawie wszystko wiadomo: – znamy najlepsze tytuły tego roku, wiemy kto mniej więcej osiągnie sukces komercyjny, a kto poniesie w tym względzie bolesną porażkę. Skoro wszystkie wielkie premiery gier za nami, postanowiłem się przyjrzeć ich kampaniom promocyjnym, które kusiły nas w roku AD 2009. O pomoc w powstaniu tekstu poprosiłem trójkę znajomych dziennikarzy, którzy dzisiaj zagościli na skromnych łamach mojego bloga. Są to (kolejność alfabetyczna): Wiktor Cegła (Gamezilla.pl,), Marcin Kosman (PSX Extreme) oraz Tymon Smektała (CD-Action). Zadaliśmy sobie pytanie:

Jak wyglądał ten rok 2009 z naszej branżowej perspektywy?

1. Internet głupcze!

Dwóch z trzech moich gości zwróciło uwagę na promocyjną hegemonię Internetu. Nic dziwnego, interaktywne, angażujące odbiorcę kampanie są dzisiaj chlebem powszednim  Internetu.

Jak wskazuje Tymon:  „To, co najbardziej zwróciło moją uwagę w 2009 roku – na poziomie ogólnym – to bardzo duża „internetyzacja” growego marketingu. Taka percepcja działań specjalistów od promowania gier wynika też zapewne z tego, że sam zlazłem z wygodnego fotela redaktora naczelnego pisma drukowanego i przycupnąłem na taboreciku redaktora prowadzącego serwis internetowy, ale myślę, że również obiektywnie ta zmiana się odbyła. Internet jest naturalną platformą do pokazywania gier – multimedialną, błyskawiczną, globalną i nic dziwnego, że coraz częściej i coraz lepiej się ją wykorzystuje”.

Podsumowując rok 2009 nie można pominąć zmniejszania znaczenia prasy, która wiąże się ze spadkami jej sprzedaży, a także upadkami kolejnych pism ( w Polsce choćby wspomniane przez Tymona wycofanie się wydawnictwa Bauer z prowadzenia miesięcznika Click!).

2. Od nalotów dywanowych do chirurgicznych uderzeń.

Co utkwiło w mijających 12 miesiącach Wiktorowi? Według niego „największy sukces 2009 roku to przejście jako branża z używania prostych przekazów typu:  >Poproszę o dwa miliony odsłon na portalu X< do lepszego modelu: >Zaangażujmy społeczność graczy, doceńmy najlojalniejszych odbiorców gier<”.

Nie da się ukryć – proste, szeroko prowadzone internetowe kampanie zasięgowe w dzisiejszych czasach już nie wystarczają. Raz, że muszą walczyć o zainteresowanie odbiorcy z równie szerokimi kampaniami innych produktów (wychodzących daleko poza branże gier), a dwa że rzadko wywołują emocje związane z danych produktem. Nie da się ukryć, że kupując grę kupujemy kilka/kilkanaście/kilkaset godzin emocji, a wywołanie tychże to także rola skutecznej promocji. Sprofilowana do węższego grona odbiorców, aktywnie ich angażująca kampania to obecnie chyba najlepsze tego typu działanie na jakie może wpaść marketer.

Co zatem z tego wynika? Ponownie pałeczkę oddaję Wiktorowi: „Cieszy mnie także to, że wydawcy gier – choćby EA, Codemasters, czy Ubisoft – zaczęli wspierać młode, średniej wielkości tematyczne serwisy internetowe. Wychodzą oni ze słusznego założenia, że reklama w miejscach, w których czytelnik jest najbardziej zaangażowany i wokół których buduje się społeczność, jest bardziej skuteczna, niż reklama na Onecie czy Interii, wyświetlana nad newsem o nowym biuście Dody. Odejście od myślenia czysto zasięgowego („Nie rozmawiamy poniżej 500k UU miesięcznie”) to dla mnie krok do przodu”.

3. Ciemność  – widzę ciemność.

„Jest jednak z tym Internetem pewien problem – zapotrzebowanie na informacje (i pół-informacje) jest w nim tak duże, że trudno coś wyłowić z medialnego szumu, a tym bardziej zapamiętać i przypomnieć sobie przy okazji takiego podsumowania.” Te święte słowa Tymona przytaczam nie tylko dlatego, że w 100 % się z nimi zgadzam, ale doskonale obrazują środowisko w jakim przyszło toczyć wydawcom boje o uwagę i portfele graczy. Niesłychanie trudno jest coś wyłowić w tym zgiełku, dlatego proszę o komentarze jeśli jakaś ciekawą akcję pominęliśmy.

4. Facebook, Facebook ponad wszystko…

Wiktorowipodobało się także to, co towarzyszyło imprezie Warden’s Quest – według niego w  2010 roku każdy wydawca będzie chciał odnieść sukces na Facebooku.” Nie da się ukryć, że jeśli poprzedni rok w polskich mediach upłynął pod znakiem fascynacji Polaków do znajdowania swoich szkolnych kolegów i koleżanek zalogowanych w serwisie nasza-klasa.pl, tak teraz, szczególnie w młodszej, bardziej aktywnie internetowo grupie  króluje Facebook. Otwarta na niezliczone aplikacje struktura portalu to bez wątpienia raj dla każdej promocji.

Wielki ranking małej Branży Gier

Pamiętając o podpunkcie nr 3 znajdującym się kilka linijek tekstu powyżej, musimy pamiętać o naszej ograniczonej percepcji. Nie byliśmy w stanie prześledzić i wyłowić wszystkie kampanie. Dlatego to raczej luźne zestawienie wyciągnięte z naszej (jakże ułomnej) pamięci, a nie solidny ranking oceniający kampanie promocyjne gier AD 2009. Wystarczy powiedzieć, że każdy z nas w zasadzie zapamiętał coś innego, co zapewne bardziej trafiło w jego osobiste gusta. Na koniec jeszcze drobna uwaga – kolejność wymienionych akcji jest mniej lub więcej przypadkowa:).

Prototype


Było już małe co nieco o Facebooku, ale czas na mięsisty przykład. Osobiście za najlepszy uważam trailer Prototype, który pobierając dane z osobistego konta gracza zalogowanego na Facebooku sprawia, że gracz i jego znajomi  „występują” w filmie. Wrażenie powala na kolana i kto jeszcze tego nie widział niech szybko naprawi swój błąd. Wszytskie informacje do wyczytania tutaj.

FIFA 10


Na kampanię FIFY 10 zwróciłem uwagę szczególnie w jednym momencie – w dniu w którym obejrzałem jej telewizyjną reklamówkę. Widać w niej królewski rozmach warty kilka milionów dolarów, dających w zamian 121 sekund esencji footbolowych emocji i uniesień  godnych największych aren piłki nożnej. To, plus Robert Lewandowski migający w ułamku sekundy filmu, wystarczyło abym nie zapomniał o tym projekcie gdy zabierałem się za pisanie tej notki.

PES 2010


Jako fan piłki nożnej także w jej elektronicznej wersji od samego początku zainteresowałem się kampanią towarzyszącą wprowadzeniu na rynek PES 2010. Zaczęło się najbardziej tradycyjnie – czyli  od zegara odliczającego na stronie gry godziny, minuty oraz sekundy dzielące graczy od ujawnienia pierwszych informacji. Kampania sygnowana sloganem „Return of the king” wiele obiecywała. Szczególnie docenieni mogli czuć się gracze, których zapewniano o tym, jak to ich głos i krytyczne uwagi są brane podczas produkcji PES 2010 (działalność oficjalnego forum). Zresztą ten element znalazł swoją kontynuację w reklamach finalnego produktu, które prócz gwiazd (Leo Messi oraz Fernando Toress)przedstawiają najlepszych graczy (tych konsolowych)z poszczególnych krajów w których seria PES jest popularna. Swoje zamknięte do tej pory drzwi uchyliło także samo Konami, wpuszczając ekipę wideo przeprowadzająca wywiady z kluczowymi producentami gry . Niestety efekt był zwykle komiczny, bowiem niesamowicie sztywni Japończycy nie wyglądali na autentycznych maniaków footballu. Chcących obejrzeć materiały zapraszam na oficjalną stronę gry.

Halo 3: ODST

W tym roku drugą reklamówką która wryła mi się w pamięć jest trailer „We Are ODST” promujący najnowszą odsłonę ODST. Klimat zaszczucia, i konieczność beznadziejnej walki chyba jeszcze nigdy nie była tak wiernie oddana w spocie reklamującym grę wideo. Spójrzmy:

Choć muszę tutaj wspomnieć, że – wręcz ostentacyjnie spokojny i wyciszony – spot Halo 3 z 2007 roku podoba mi się bardziej:

Lokalizacje 2.0/God of War III
Chyba najbardziej udany projekt promocyjny tego roku powstały na polskim gruncie.  W dodatku będący realną odpowiedzią na głosy krytyki, które pojawiły się  po pierwszych lokalizacjach gier na PS3 (Killzone 2 oraz Infamous). Zatrudnienie znanych gwiazd do dubbingu to zawsze wizerunkowo dobre posunięcie. Tyle tylko, że w tym wypadku posunięto się także do zaangażowania w pracę nad lokalizacją samych graczy (trwający właśnie konkurs), a także znanych dziennikarzy (i tu pojawia się bardzo cenna rola edukacyjna, bowiem już w pierwszych wypowiedziach zaangażowanych dziennikarzy widać ich zrozumienie dla trudności stojących przed ekipą lokalizacyjną). Mamy więc w tej kampanii 3 ważne obszary:
• Zasięgowy (czyli Boguś Linda i inne gwiazdy użyczają swego głosu).
• Fanowski (węż udział w konkursie i podłóż swój głos w God Of War III).
• Dziennikarski (pokazanie  od kuchni procesu lokalizacyjnego).

Głos dziennikarzy

No dobrze, a co o grach i ich promocji sądzą sami dziennikarze? Na co zwrócili szczególną uwage? Ci im się podobało lub nie?

Beta testy gier (MAG, R.U.S.E.).
Tu oddaję ponownie głos Wiktorowi: „Najlepsze przykłady pojawiły się w ostatnim czasie – to, w jak krótkim czasie znikły na kilku serwisach klucze do bety MAG, czy R.U.S.E. było dla mnie powodem do dumy. To pokazuje, że wydawcy gier i serwisów internetowych potrafią zrobić coś wspólnie, a najbardziej zyskuje gracz”. Od siebie dodam, że kody do bety rozdawano wśród czytelników serwisów Polygamia.pl, Gry –Online.pl, a także Gamezilla.pl

Cała kampania Call of Duty: Modern Warfare 2

Tymon: „Prowadzący ją Robert Bowling, nominalnie „człowiek od kontaktów ze społecznością”, ale jak wynika z napisów końcowych Modern Warfare 2 w rzeczywistości „kompozytor” całej kampanii promującej ten tytuł świetnie wykorzystał możliwości Internetu – w umiejętnie dobranych dawkach serwując kolejne trailery, podsycając zainteresowanie graczy przy użyciu Twittera, a być może również „kontrolowanych” przecieków (choć pewnie nigdy nie dowiemy się naprawdę, jak to było np. z filmikiem pokazującym misję „No Russian”). Oczywiście od początku było wiadomo, że będzie to najważniejszy tytuł tego roku, a takie łatwiej się promuje, ale pomijając wpadkę z niezrozumieniem problemu „dedykowanych serwerów”, cała ta kampania prowadzona była niemal wzorowo”.

O kontrowersyjnym wątku (prawdziwego lub kontrolowanego przecieku) misji „No Russian” wypowiedział się już Jakub Kowalski w swoim świetnym i bardzo emocjonalnym  tekście na Polygamia.pl, a także, w sposób znacznie bardziej chłodnym Łukasz Mach na swoim blogu. Polecam zapoznanie się w tymi publikacjami jeśli nie mieliście do tego jeszcze okazji.

Dante’s Inferno i parada naciąganych afer.

Tymon po raz drugi: „Nie wiem, co wstąpiło w ekipę marketingowo/PR-ową odpowiedzialną za ten tytuł, ale wszystko, co wymyślili, by go promować, oceniam bardzo negatywnie. Głównie dlatego, że przeczyło to głównej (jak dla mnie) zasadzie dobrego PR-u, czyli wiarygodności i szczerości w stosunku do odbiorcy. Tymczasem w tym przypadku wszystko było sfingowane – lipne protesty podczas targów E3, niejasna historia ze Związkiem Niań oburzonych z powodu jednego z achievementów, afera ze stręczeniem hostess podczas imprezy Comic-Con, czy ostatni wymysł z niby-grą Mass: We Pray, której związek z Dante’s Inferno do chwili obecnej jest dla mnie niejasny. To budzi niesmak i z tego względu grę tę skreśliłem zanim jeszcze miałem okazję naprawdę w nią zagrać. W promocji tego tytułu udała się tylko Facebookowa aplikacja, która szybko zdobyła ogromną popularność, ale nawet nie zamierzałem w nią zaglądać, niechętnie nastawiony do całej marki”.

Krytyczny głos Tymona w tym przypadku nie jest osamotniony. Nieprzychylne publikacje autorstwa Olafa Szewczyka (obecnie Dziennik Gazeta Prawna), czy Michała Mazura (PSX Extreme), a także wypowiedź Marcina Kosmana, która pojawi się tutaj za chwilę, dowodzą, że Tymon ma sporo racji. Być może prawdziwym problemem w przypadku kampanii prowadzonej dla Dante’s Inferno może okazać się nie tylko to, że zawodzi niektóre osoby w sferze koncepcji działań marketingowych i PR, ale także (a może zwłaszcza) w sferze inspiracji jaką dla prostej gry (bądź co bądź to naparzanka wielkim mieczem) ma być Boska Komedia.

Pierwszy trailer z R.U.S.E. (a poniekąd także ostatnich Settlersów)

Tymon po raz trzeci: „Nie wiem, kto za to odpowiada, ale Ubisoft powinien przesunąć tego jegomościa do zespołu zajmującego się serią Petz. Albo jakąś inną dla małych dziewczynek. Pierwszy trailer z gry R.U.S.E. do dziś jest powodem kpin całej naszej redakcji, przedstawia bowiem dwóch panów (bardzo metroseksualnych), którzy patrzą sobie głęboko w oczy i wykonują sugestywne gesty doskonale wypielęgnowanymi dłońmi. Podobny zabieg zastosowano również w premierowym trailerze nowych Settlersów – a obie gry to całkiem poważne (R.U.S.E. bardziej) strategie. Modele w takie nie grają…”


Nic dodać, nic ująć – metro seksualny gaming w akcji wygląda tak:

Plusy dodatnie i plusy ujemne czyli krótkie podsumowanie Marcina Kosmana:

Najlepszą tegoroczną kampanią reklamową gry była bodajże ta towarzysząca Brutal Legend. Nie dlatego, że miała większy budżet bądź była bardziej dostrzegalna – po prostu charakteryzowała się dowcipem, po który agencje sięgają rzadko”. Tyle głos  Marcina, ja dodam, że trudno nie sięgać do dowcipu w momencie w którym ma się do czynienia z najzabawniejszą grą roku, a w roli twarzy gry występuję Jack Black, który w przeszłości zdolny był na przykład do tego.  Mistrzowska robota.

Dalej znów Marcin: „ Na przeciwległych biegunie mamy Dante’s Inferno i pretensjonalną kampanię odwołującą się do uczuć religijnych (podstawiona manifestacja prawicowców przez halą targów E3)”.


„Jeśli zaś chodzi o Polskę, na duże brawa zasługują ostatnie działania Sony. Przy okazji niemal każdej premiery exclusive’a na PS3 nasz kraj odwiedzą jego twórcy, spotykając się z fanami i udzielając wywiadów mediom. Również projekt Lokalizacje 2.0, w którym udział biorą największe gwiazdy polskiego kina, to również nowa jakość. Z nieco innej strony, ale również godny pochwały, znajduje się Xbox Fun Day organizowany przez Microsoft dla fanów Xboksa 360 – rozrywkowe, odprężające spotkania organizowane w atrakcyjnych rejonach Polski stały się już właściwie defaultową opcją na wakacyjny weekend.”

To tyle naszego podsumowania. Jeszcze raz podziękowania dla Wiktora, Marcina oraz Tymona za chęć poświęcenia mi odrobiny czasu.

Reklamy

Działania

Informacja

15 Komentarzy

7 12 2009
engarde

@ Tymon: „Nie wiem, kto za to odpowiada, ale Ubisoft powinien przesunąć tego jegomościa do zespołu zajmującego się serią Petz. Albo jakąś inną dla małych dziewczynek. Pierwszy trailer z gry R.U.S.E. do dziś jest powodem kpin całej naszej redakcji, przedstawia bowiem dwóch panów (bardzo metroseksualnych), którzy patrzą sobie głęboko w oczy i wykonują sugestywne gesty doskonale wypielęgnowanymi dłońmi”.

Ha, ha… Tymon chyba nie zdaje sobie sprawy, że sam odmalowuje tu bardzo niepochlebny i pełen hipokryzji obrazek graczy, siebie i własnej redakcji. Bardzo metroseksualni bo co? Bo ładnie ubrani? Bo Zadbani? Bo nie mają poobgryzanych paznokci? A skąd Tymon (sam przecież wielka gwiazda) wie, w co grają modele i niby czemu nie mogą być prawdziwymi graczami? To gadanie zawistnika, który chyba za dużo czasu spędził w redakcji pełnej zaniedbanych pół-mężczyzn…

Według tego samego schematu gracze i redakcja CDA i śp. Clicka mogą być postrzegani jako flejtuchy, pryszczaci okularnicy we flaneli, którzy śmieją się z własnych dowcipów, metalowcy z nadwagą albo sepleniące hip-hopowe dresy, a przecież nie o to chodzi. Trochę powagi.

8 12 2009
Tymon

Tymon – pozwolę sobie napisać o sobie w trzeciej osobie – nie zdaje sobie ostatnio sprawy z wielu rzeczy, bo grudzień jest dla niego co roku okresem wytężonej pracy i dosłownie „nie wie w co ręce włożyć”. Nie zdaje więc sobie sprawy również z tego, że odmalowuje niepochlebny obrazek graczy, pamięta natomiast z przedmiotu „Podstawy marketingu”, na który uczęszczał na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (obecnie Uniwersytet), że jedną z najważniejszych zasad komunikacyjno-promocyjnej części marketingu jest kierowanie przekazu do grupy docelowej w sposób dostosowany do jej oczekiwań i potrzeb, a także takie jego konstruowanie, by był on wewnętrznie spójny.

Trailer gry RUSE, o którym mowa, nie spełnia ani jednego, ani drugiego postulatu – dwóch wymuskanych panów w garniturach, patrzących sobie głęboko w oczy, nijak nie kojarzą się i nie budzą emocji kompatybilnych z tymi, jakich należy spodziewać się po strategicznej grze wojennej. Nijak też nie pasuje do grupy docelowej – choć tu oczywiście mogę nie mieć pełnej wiedzy, wiem jednak, że żaden ze znanych mi modeli nie gra w strategie.

A koledzy w redakcji trochę się obrazili – nie czują się bowiem (i nie są) zaniedbanymi pół-mężczyznami. Na szczęście mają trochę powagi i… dużo poczucia humoru. Puszczają więc te słowa płazem. Na razie…

8 12 2009
engarde

Tymonie, staram się jedynie podążać za Twoim tokiem rozumowania…

Reklama oparta jest na jednej rzeczy: na szczęściu. Celem marketingu jest pokazanie odbiorcy, że to czego pragnie, zawiera się w ich produkcie i w ten sposób nakłonienie go do zainteresowania się nim\kupna… Czyli według Tymona – pozwolę sobie pisać o Tobie w trzeciej osobie – wy gracze (cokolwiek i kogokolwiek wg. Was oznacza to słowo) nie chcecie patrzyć sobie w oczy, nie chcecie nosić garniturów i dbać o siebie, by czasem nie wypaść jak nie przymierzając te „wymuskane modele”?

Widzisz, niestety jak cię widzą tak cię piszą. Po wyglądzie i sposobie pisania ludzie wyciągają wnioski na temat innych ludzi, zwłaszcza w przypadku pisania można bardzo dużo o człowieku powiedzieć.

Dlatego bardziej intryguje mnie to zapewnianie o męskości i ten strach przed wymuskaniem 😉 Skoro nie czują się zaniedbanymi pół-mężczyznami lecz mężczyznami, to niech się nie przejmują tym, co ktoś obcy o nich myśli, nich mężnie przyjmują riposty na swoje owłosione klaty. Dlatego niech się nie obrażają, tym bardziej, że ja jedynie staram podążać za tokiem rozumowania Tymona. A jeśli dobrze zrozumiałem Twoje słowa, Tymonie (choć zrozumieniem bym się nie odważył tego nazwać), naprzeciwko siebie zamiast „wymuskanych” (czytaj: zadbanych) mężczyzn powinni siedzieć unikający swojego wzroku szaleńcy-napoleonowie lub goście we flanelach czy kto tam, wg. niego i na podstawie znanych TOBIE przypadków, pasuje do profilu odbiorcy tej gry czy kolegów (no właśnie, czemu nie koleżanek?) z redakcji CDA, nie wiem…

Zresztą, ojoj, nie obrażajcie się – dyskutujcie. Napisz wszystkim, po co powstał ten tekst o wymuskanych modelach w garniturach? Bo jeśli twoją intencją było napisanie, że redakcja CDA, jako zbiór „prawdziwych graczy”, nie czuje się godnie reprezentowana w tej reklamie (też mi powód do rozpaczy…), to istniała możliwość napisania tego w jednym zdaniu.

7 12 2009
MikkiMix

Fajny material Hju. Pozdro. Miki

7 12 2009
engarde

Pozostając jednak bardziej w temacie tego wpisu. Najlepszą, a nie wspomnianą tutaj, marketingowa robotę tego roku wykonali goście z Ubisoftu przy Assassin’s Creed 2. Nie wspomnianą zapewne, bo wszystkich dziennikarzy zrobili w konia w sposób niewidzialny dla gołego oka. I dziwię się trochę, że ktoś taki jak Tymon, cytuję wiki, „absolwent wrocławskiej Akademii Ekonomicznej, (…). Autor książek i artykułów naukowych z zakresu public relations i Internetu” tego nie wychwycił.

O co chodzi? Słuchajcie:

Większość dziennikarzy growych ma w zwyczaju wskazywać i wyśmiewać mechanizmy pr i marketingowe, twierdzą, że „sztuczki” na nich nie działają, jakby przejrzeli je wszystkie na wylot – czego dowodem zresztą nawet ten wpis. Tak się składa, że ja za znawcę pr się nie uważam, nie uważam się też za 100% odpornego na mechanizmy marketingowe, a jednak zauważyłem coś ciekawego…

Assassin’s Creed 2 jest grą, którą ukończyłem całą – od zera do jedynki. Spodobała mi się – ale tak samo podobała mi się pierwsza część. Zauważyłem, że wylano wiele słów, by podkreślić, że twórcy z Ubisoft „odmienili” i „uatrakcyjnili” rozgrywkę w dwójce, jak to ze skruchą odpłacili nam za „błędy” jedynki i ile to odwracających naszą uwagę od prawdy nowości zawarto w AC2.

Teraz marketingowe mądre głowy z Ubisoftu, wypuszczają dwójkę, dodają kilka elementów, które wcale nie zmieniają rozgrywki aż tak dramatycznie. Rdzeń gry jest nadal ten sam, nadal musisz kogoś tam śledzić, kogoś tam zabić. Teraz masz tylko kilka opcji pobocznych więcej – opcji których i tak w większości nie wykonasz. I teraz najlepsze: Sprytniejsi od Was Panowie od pr i marketingu łapią Was (dziennikarzy i graczy) za słowa i mówią w press releasach: \O, proszę, macie, co chcieliście – poprawiliśmy „błędy” jedynki”\. I dziennikarze z zachwytem łapią się na ten marketingowy chwyt i dają oceny o 20% wyższe niż jedynce 🙂 Farsa, ogólnoświatowa farsa…

W mojej opinii głównym – i być może jedynym – problemem pierwszej gry były oczekiwania, a na te żadne designerskie decyzje nie pomogą.

Jedna rada, do wszystkich „dziennikarzy” i dziennikarzy:

Powiem Państwu, że zupełnie inaczej się patrzy na gry, kiedy zna się podstawy dziennikarstwa, pisania, jego założenia, reguły. A jeszcze inaczej, gdy wiesz, co może z grą i twoim tekstem zrobić PR i jakimi technikami się posługuje, żeby cię przekonać/namówić/pogłaskać. Mimo, ze na pierwszy rzut oka tego w ogóle nie widać. I nie chodzi mi tu o reklamę, ale o przekaz, formę komunikacji.

ps Jednak Tymonowi zwracam resztki honoru, bowiem pamiętam jego pochlebną, nieuprzedzoną recenzję pierwszego Assassin’s Creed z CDA (swoją drogą chyba jedynego w ostatnich latach naprawdę rzetelnego i dobrego tekstu, jaki ukazał się na łamach tego periodyku)…

8 12 2009
Tymon

Wywołany – choć niebezpośrednio – za resztki dziękuję, dodam go do tych zapasów honoru, które są niewidzialne dla gołego oka.

A kolegom z periodyku nie spodobało się dyskredytowanie ich pracy. Ale na szczęście nadal mają poczucie humoru.

8 12 2009
engarde

Obraziłem Cię?

9 12 2009
engarde

Duma, poczucie przynależności, emocje – rozumiem! Ja patrzę jednak na sprawy bez emocji. Nie potrafisz zrozumieć, jak mogą się nie podobać efekty Waszej pracy, że można mieć niepochlebne opinie na pewne sprawy? A sami codziennie piszecie recenzje, często na połowie strony dyskredytując czyjś wysiłek, jedną cyferką przekreślając dwa-trzy lata czyjejś pracy. Uważasz, że Wasze opinie są lepsze od moich, bo Wam za nie płacą? Nie wiem, co Ci powiedzieć. Czy szukasz tu kolegów? Na pewno nie. Ja również nie widzę się tu w roli ani czyjegokolwiek przeciwnika, ani kolegi. Jest mi zupełnie obojętne czy ludzie, z którymi gadam o grach i dziennikarstwie, są moimi największymi przyjaciółmi, czy zaciekłymi wrogami – gadam i wymieniam poglądy i z tymi, i z tymi. Niemniej… o CDA mam opinię jaką mam. Jest jak jest, a jak czyjeś ego nie jest sobie w stanie z tym poradzić…to fatalnie.

Widzę, że bez dystansu skupiasz się na tym, co o Tobie i CDA napiszą. Jak chcesz pogadać o Waszej pracy, to z chęcią nawiążę bardziej sformalizowany kontakt. Ale nie tutaj.

Tyle ode mnie w tym temacie.

PS A z tym poczuciem humoru to coś nie bardzo :]

8 12 2009
gasa

„Nieprzychylne publikacje autorstwa Olafa Szewczyka. ”

Nie rozśmieszajcie mnie tym człowiekiem od „interaktywnego wideo”. A Aferą numer 1 w Polsce w 2009 jest ta opisana dumnie tutaj http://www.redakcja.pl/Tekst/Polityka-Polska/530976,Zabawa-w-kata.html

gdzie wyżej wymieniony poszedł do dystrybutora gier i go po prostu zaszantażował z czego jest jak widać dumny: „zasugerowałem wydawcy, by zrezygnował z tego tytułu. Uprzedziłem, że jeśli gra trafi na rynek, napiszę o tym jako o skandalu.”

Pan Szewczyk powinien za takie coś zostać wywalony z pracy

8 12 2009
hoobertoo

Gasa mylisz się. Olafa wywalono by z pracy gdyby osmielił się zaproponować wydawcy coś takiego: „Jak mi zapłacicie to nie napisze o tym skandalu”. A tak lojalnie ostrzegł wydawcę, że wydawanie gry komputerowej – gdzie możemy wcielic się w członka stalinowskiego aparatu przemocy, może przynieść więcej strat (wizerunkowych) niż zysku.

Juz widze premiere tej gry i pikiety obrońcow moralności oraz poselski projekt zakazujący gier komputerowych w Polsce, który byłby ochoczo podpisywany przez różnej maści politykow…

8 12 2009
Wiktor Cegła

Teh drama!

A na serio, to na marginesie wypowiedzi Tymona o spójności: czy pamiętacie może kampanię outdoorową Gamecornera, w której gracz został pokazany jako absolutny… nawet nie nerd, ale loser? http://press.gazeta.pl/prf/93799/44845/gamecorner-viz.jpg – nigdy nie zaryzykowałbym zrobienia czegoś takiego. Za mało mamy dystansu i autoironii, szczególnie masowo. Moim zdaniem to zła, zła kampania. Wasze zdanie?

8 12 2009
hoobertoo

Z tego co pamiętam (update: a pamietam dobrze: http://press.gazeta.pl/notatka_93799.html?changeLocale=PL) wszystcy zobrazowani na tej reklamie byli pokazani w karykaturalny sposób. Więc na szczęscie nie tylko graczom się dostało. Ale fakt faktem dziwnie się poczułem jako użytkownik gazetowych serwisów:)

1 01 2010
gasa

Cóż hobertoo skoro nie widzisz nic nagannego w postępowaniu O.S to nie ma o czym gadać

25 02 2013
emouqgroup.com

Nice answers in return of this matter with real arguments and telling everything on the topic of that.

17 07 2013
free gaming websites

I’m not that much of a online reader to be honest but
your blogs really nice, keep it up! I’ll go ahead and bookmark your website to come back later. Cheers

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: